Szybka zabawa z kontenerami
Poprzednia zabawa bardzo przypadła Kacprowi do gustu. Pewnie by się w nią świetnie bawił przez kilka dni, jednak złożyło się tak, że kolejnego dnia mieliśmy wyjeżdżać w góry. Było mi trochę żal, więc na szybko przygotowałam drugą podobną tematycznie, którą mogliśmy bez problemu zabrać ze sobą.


Jak wygrać z wiatrem?
Wydrukowałam powyższe dwa szablony, wrzuciłam do torby klej, nożyczki i ruszyliśmy.
Pogodę mieliśmy taką, jaką najbardziej lubimy – nie było upału, ani deszczu. Lataliśmy cały czas w dresach, odpoczywaliśmy i się cudownie razem bawiliśmy. Nasze kontenery wyciągnęliśmy dopiero ostatniego dnia podczas drzemki młodszego syna.
Kacper wyciął wszystkie elementy statku i poukładał je według stworzonego przeze mnie wzoru. Niestety zapomniałam zabrać czystej kartki, na którą można by przykleić nasz kontenerowiec. Trochę było mi smutno, bo chciałam, żeby dorysował fale, chmurki i słonko, jednak szybko okazało się, że gonienie po trawie i między choinkami elementów statku, które porwał nam wiatr, to świetna zabawa. Bolały nas brzuchy ze śmiechu.

Załadujmy kontenery na statek
Gdy już udało nam się opanować ciągle odfruwające elementy. Z drugiej kartki szablonu wycięłam załadowane kontenerowce. Kacper losował jeden z nich i układał kontenery na swoim statku w ten sam sposób. Za każdy prawidłowo ułożony wzór dostawał jeden kamyk wyłowiony z rzeki. Po uzbieraniu 6 kamyków mógł sobie wybrać, w co się chce bawić potem. No cóż, mogłam się tego spodziewać – pobiegliśmy pływać w basenie.
