Przejdź do treści
Strona główna » BLOG » Kontenerowiec, owoce z importu i kodowanie

Kontenerowiec, owoce z importu i kodowanie

    Kontenerowiec, owoce z importu i kodowanie

    Mamo, kiedy wreszcie będą truskawki?

    Muszę przyznać, że jestem szczęściarą. Moje dzieci lubią owoce i jedzą je w dużych ilościach. Tylko jak to zwykle bywa, zawsze najbardziej mają ochotę na te, których akurat w danym momencie nie ma w sklepach.

    Przez kilka miesięcy cierpliwie odpowiadałam na pytania starszego syna, że na truskawki i arbuzy musi poczekać do maja lub czerwca. Ale co to była za radość, gdy przyniosłam do domu świeżutkie, pachnące truskawki i soczystego arbuza, tylko ja wiem. Przez 2 tygodnie objadał się nimi na zmianę, aby po tym niezbyt długim czasie stwierdzić, że już ich nie lubi. Znasz to skądś?

    Ale, żeby nie było, że nie rozumiem go – jeśli chodzi o truskawki, mam dokładnie tak samo. Dla mnie mogłyby być przez 2 tygodnie w roku. Natomiast arbuzy jem z przyjemnością cały sezon.

    Na obecną chwilę u mnie w domu królują borówki, czereśnie, jagody i maliny. Chociaż te ostatnie je głównie młodszy syn i ja. Starszy pomiędzy kolejnymi pierogami z jagodami, naleśnikami z jagodami, goframi z jagodami i płatkami owsianymi oczywiście też z jagodami dopytuje, kiedy wreszcie będą śliwki…

    Dlaczego banany są w sklepach przez cały rok a śliwki nie?

    Ostatnio dużo rozmawialiśmy o tym, w jakich miesiącach dojrzewają w Polsce poszczególne owoce. Kiedy możemy zjeść jeżyny, porzeczki, agrest, gruszki czy jabłka. I dlaczego te ostatnie możemy kupić przez cały rok a na przykład poziomki nie.

    Kacper pytań miał co nie miara. Zaczynając od tego gdzie i w jakiej temperaturze przechowuje się jabłka zimą? Jak długo mogą one leżeć w chłodni, aby były smaczne i soczyste? Dlaczego melony, banany, ananasy czy pomarańcze nie rosną w Polsce? Jak wygląda ich transport? Ile trwa? Gdzie rosną banany?

    Jak to w takiej sytuacji zwykle bywa, odpowiedź na jedno pytanie budziła kolejne. Oczywiście, że na wszystkie nie znałam odpowiedzi, więc przeszukiwaliśmy Internet wspólnie w poszukiwaniu odpowiedzi.

    Temat niesamowicie zaciekawił Kacpra (i mnie w sumie też). Niby wiedział, że niektóre owoce u nas nie rosną i są importowane z bliższych i dalszych krajów, ale nigdy się nie zastanawiał, jak to się odbywa. Mogłabym tu jeszcze sporo napisać o naszych rozkminach, jednak przechodząc do sedna – tak właśnie pojawił się pomysł na naszą zabawę.

    Zbudujmy port dla kontenerowców

    Postanowiliśmy z klocków Lego Duplo zbudować port dla statków – kontenerowców. Jednak, żeby nasza zabawa się na tym nie skończyła ustaliliśmy, że pojedyncze klocki to kontenery. A ja przygotowałam rozpiskę z informacją, w którym kontenerze znajdują się jakie owoce oraz karteczki z zamówieniami. Kacper w tym czasie dobudował drogi, ciężarówkę, magazyn oraz suwnicę.

    Składałam zamówienie u dostawcy, a Kacper rozszyfrowywał kod, załadowywał kontenery w odpowiednim kolorze i kształcie na TIRa, przewoził je ulicami do portu i z pomocą dźwigu i suwnicy przeładowywał na statek. Teraz już tylko owoce musiały dopłynąć do portu docelowego i mogły być transportowane dalej do magazynów i sklepów.